- nie jestem obiektywna, nie mogę być, na film czekałam od marca i uderza on w tak moją tematykę, że nie jestem w stanie go totalnie zdissować. niestety, chciałabym wykrzesać z siebie jakąś sensowną opinię, ale nie potrafię składać zdań.
- kocham kurz pod krzesłem na plebanii, kocham przepiękne zdjęcia, kocham klimat wsi, kocham tę atmosferę i po seansie naprawdę coś bolało mnie pod splotem słonecznym. dbałość o drobiazgi budujące wszystkie sceny jest...wspaniała.
- kocham chyrę i powiem mu to dzisiaj po dziewiętnastej w teatrze na madalińskiego.
- o dziwo jestem zadurzona w tych scenach, które krytycy po prostu zjechali, natomiast nie zrozumiałam głębi przesłania płynącego z bieganiny wśród kukurydzy i udawania szympansów (w tym miejscu pozdrawiam FRONDĘ).
- muzyka - tak, kiczowata, tak, przejmująca, tak, KAŻDY zna już funeral, ale i tak jestem w niej zakochana.
- w ogóle mogę tylko bełkotać o tym, jak bardzo podobał mi się ten film, jak bardzo kocham chyrę i jak bardzo jestem zaślepiona gejowską zakazaną miłością, ale to chyba nie ma sensu, więc
4/6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
?